WNIKLIWA ROZMOWA Z ESME HODSOLL OMAWIAJĄCA JEJ PRAKTYKĘ I MOC MALARSTWA

ALMA Zevi Venice prezentuje Air du Temps, pierwszą wystawę indywidualną we Włoszech Esme Hodsoll. Artystka pracuje nad obrazami na wystawie przez ostatnie pięć lat, a wiele z nich pochodzi prosto z jej pracowni w Paryżu i jest wystawianych po raz pierwszy. Poprzez ten wybór małych prac, w tym portretów i zminiaturyzowanych fragmentów rzeczywistości, wystawa oferuje wnikliwe spojrzenie na wewnętrzny świat Hodsolla.

 

Jak długo pracujesz nad obrazem? Kiedy uważasz, że jest skończony (jeśli w ogóle)?

 

Idea „skończonego” dzieła jest skomplikowana. To dziwne pytanie, bo trzeba odpowiedzieć zarówno na obraz, jak i na własną intuicję. Zwykle trwa miesiące, czasami lata. Momentum odgrywa ważną rolę, ale zasadniczo nie należy ulegać czasowi, gdy chodzi o prawdę.

 

Jakie były największe wpływy w twojej edukacji?

 

Ledwo miałem wykształcenie. Nigdy nie byłem w stanie znaleźć sensu w przepisanej nauce. Odkrycie, że obraz czyni widzialnym to, co niewidzialne, albo nieopisane, było dla mnie intrygujące. Obejrzałam wiele obrazów i najbardziej poruszyło mnie to, że sama farba niesie ze sobą szczególne uczucie charakterystyczne dla malarza i jego czasu. Clouet, Cranach, Grunewald, Velazquez, Renoir, Soutine … wszyscy zrobili to z niezwykłą zdolnością i odwagą.

Wejście do Air Du Temps w Alma Zevi w Wenecji jest jak wejście do nowego świata, który składa się z pogodnych tonów, spokojnych solitudes i skrystalizowanych atmosfer. Jednak często pojawiają się elementy, takie jak stłuczone szkło, które wpadają w scenę zakłócając ją. Co chcesz przekazać w swoich obrazach?

 

Dla mnie w malarstwie chodzi o niespodzianki, objawienia, a nie uprzedzenia. Widok i dźwięk tłuczonego szkła są dla mnie hipnotyzujące. Chcę w nowatorski sposób przekazać widzowi uczucia, które wzbudzają we mnie moje tematy.

 

Twoje płótna to fragmenty rzeczywistości, rzeczywistości, która może należeć do każdego z nas. Jednak ze względu na te elementy, które przerywają scenę, są również niesamowite. Jak je sobie wyobrażasz?

 

Pojawiają mi się pomysły lub tematy i rzadko je kwestionuję, tak jak emocje. Jeśli się rozwijają, to dlatego, że, jak mówisz, przerwali lub pochłonęli mnie. Nie mogę iść do przodu, dopóki nie zadziałam na nich.

Masz tendencję do przybliżania rzeczywistości przedstawiającej bardzo intymne i konkretne szczegóły codzienności. Czy chcesz, aby Twoje obrazy stały się czymś w rodzaju uniwersalnym, czymś, z czym każdy mógłby się potencjalnie identyfikować?

 

To prawda, że tak jest w przypadku moich ostatnich obrazów, ale to może się zmienić, nie był świadomy. Patrząc wstecz było to prawdopodobnie związane z byciem „zamkniętym”, nie tyle nasze światy stały się mniejsze podczas Covid, co bardziej klaustrofobiczne lub bez horyzontu. Nigdy nie zastanawiałam się, dla kogo maluję, ale ponieważ emocje są siłą napędową moich obrazów, przypuszczam, że uniwersalność nie jest niemożliwa – wątpię, czy emocje są specyficzne dla kultury.

 

Obecnie toczy się wiele debat na temat roli Malarstwa w sztuce współczesnej. Jak się z tym czujesz? Dlaczego zdecydowałeś się pracować przede wszystkim z nim?

 

Nie poświęciłem zbyt wiele uwagi tym debatom. Bardziej interesuje mnie relacja między życiem a sztuką – mniej między sztuką a sztuką współczesną – czy jej rola. Odkryłam malarstwo w tym samym czasie, w którym wyczułam, czym jest zapisywanie życia jako sztuki. Widziałem, że mogę coś zrobić z farbą, podczas gdy kiedy śpiewałem/grałem muzykę jako dziecko, czy czytałem jako nastolatek, nie czułem tego samego.

Jak jasno podkreśla Digby Warde-Aldam w eseju dla Air du Temps: „tak wiele współczesnego malarstwa figuratywnego jest ilustracyjne i prowokacyjnie groteskowe”, podczas gdy ty zachowujesz bardzo poetycki i delikatny dotyk. Jak to było wstawiać się w takim kontekście?

 

Myślę, że nie można wybrać ich dotyku, ale w każdym razie poezja i emocje są ze sobą ściśle powiązane.

 

Czasami patrząc na twoje obrazy mam wrażenie, że wszystkie są częścią tej samej narracji, ciągłym strumieniem świadomości, czy rzeczywistości. Czy kiedykolwiek wyobrażałeś sobie, że są częścią historii, może Twojej codziennej historii?

 

Przypuszczam, że na końcu życie każdego staje się historią, kiedy to wszystko zostało napisane, że tak powiem, ale nie można (miejmy nadzieję) żyć swoim życiem, jakby to była historia. Ponieważ moje obrazy są tłumaczeniem mojego życia, nie powiedziałbym, że są częścią narracji / opowieści, ponieważ nie mogę zobaczyć mojego życia w ten sposób. Być może istnieje związek ze strumieniem świadomości, ale malarstwo, dla mnie, zamiast zajmować się wyłącznie myślami lub uczuciami przechodzącymi przez umysł, jest konkretną próbą zobrazowania konfrontacji między światem wewnętrznym i zewnętrznym.

Dodaj komentarz